życie-życie 2010-01-01 21:46:54

Oświadczenie:

Oświadczam, iż w pełni zdaję sobie sprawę, że pływam w innym akwarium niż większość społeczeństwa, nie musicie mi **** wciąż o tym przypominać.

Dobra, bez rozczulania się. I tak wszyscy wiemy, że ja jestem wspaniała i wyjątkowa, a oni to plebs marny.

Tak więc, opis cierpień, jakie ja, istota wspaniała i wyjątkowa, zaznała od plebsu marnego w roku 2010.

 

Sylwester w, nomen omen, Biadolinach.

Metale przy laptopie, Daft Punk to gatunek muzyczny, którego nie lubią.

W domu o 7.

Z łóżka o 11.

Kuchnia o 12.

Aleeeeee moje jedzenie już NIE ISTNIEJE.

Tak się kończy zostawienie sześciu mielonych na imprezie bez opieki.

Cóż poradzić mogę, czas wyruszyć na wprawę łowiecką, a nuż delikatesy Ania uratują moją tkankę tłuszczową.

Wypadałoby się wcześniej umyć.

Pierwsze podejście do łazienki – zajęta.

Drugie – zajęta.

Trzecie – zajęta.

Czwarte – współlokatorka wraz z chłopakiem oznajmiają całemu mieszkaniu, ze bardzo dobrze im ze sobą, fale endorfin przekształcając w fale akustyczne.

Piąte – nieźle.

Szóste – tym razem ja wydzielam endorfiny, szkoda, że trochę mniej – łazienka wolna.

O, najwyraźniej lubią kąpiele błotne.

Rączka sięga do kubeczka, chcąc znaleźć szczoteczkę, a tam... no nie, jest moja szczoteczka, cała i zdrowa. Szkoda tylko, że nie wiem, która to, bo mam dwie identyczne do wyboru.

W końcu wychodzę, błąkam się po Kleparzu, wreszcie znajduję sklepik(?) w jakiejś absurdalnej bramie.

Obsługuje mnie pan ze sporym problemem ze słuchem i jeszcze większym alkoholowym.

Zdobywam nieprzeterminowane mleko, bułki zeszłoroczne, a nawet zeszłotygodniowe, sądząc po ich (braku) miękkości. W celu wyboru serka pan zaprasza mnie do przyczepki. W przyczepce dokonuję trudnego wyboru spośród serka topionego śmietankowego i serka topionego ze szczypiorkiem. [Biorę ze szczypiorkiem.]

Ale wychodzę z przyczepki cała.

 

Teraz już nuda, czyli słuchają muzyki, choć to może określenie nieco na wyrost, ze swojego akwarium.

Spać się też nie da.

Fan łazienkowych igraszek w błocie próbuje ratować sytuację, ale wybaczcie, nie chce mi się z wami pić.

 

Inne akwarium.



Tagi: niech je bóg ma w swojej opiece, zdarza się

skomentuj (0)

odbili arbeit macht frei... 2009-12-21 22:24:03

...a ja zabrałam mamie sweter. konkretnie gruby, długi swter w szałowe różowe wzorki, w któym chodziła na strych.
jest mi ciepło, muszę tylko dopilnować, żeby sąsiedzi nigdy mnie w nim nie zauważyli.
zresztą, co mi tam, oryginalne 80's w końcu.

 

mam też buty brzydkie nowe, a co gorsza:

pani w obuwniczym: 'a pani jeszcze bardzo nogi urosną?'

może w przyszłm wcieleniu.
(słaba puenta)

płetwa/pointa.



Tagi: nogi urosną

skomentuj (0)

paroadia bloga. 2009-12-19 00:40:14

wypastowałam buty.

 

 

[a kiedy kilkam na 'podobny blog' to wyskakuje notka zaczynająca się od 'Dziś w nocy poczułem się jakoś dziwnie. Wyrwany ze snu, musiałem zmierzyć się z informacją o śmierci Michaela Jacksona.']

i porwanie arbeit macht frei mnie przerosło.



Tagi: śnieg

skomentuj (1)

he wants to die in a lake in geneva 2009-12-14 19:34:55

Pada pierwszy śnieg tej zimy, siedzę na łóżku i próbuje udawać, że jeśli słucham ślicznej muzyki, to sama też jestem śliczna.
Może nawet wychodzi, nie wiem, nie mam tu lustra.

W każdym razie My Maniac And I po raz 34 dzisiaj.

No i standard zimowy, nie widzę sensu w rannym wstawaniu i nie chce mi się pastować butów.



Tagi: śnieg

skomentuj (0)

zostaję w domu. 2009-11-28 21:16:20

takie rzeczy należy zapisac, na wypadek, gdyby się spełniły.

wyszły mi czaszka i kobieta w ciąży. 



skomentuj (0)

fuj